Pożar w domu
Dodane 14 czerwca 2011 przez admin
Z zawodu jestem inżynierem pożarnictwa. Stan mojej wiedzy i doświadczenie związane z gaszeniem pożarów, chociaż niewielkie, ale jednak nie pozwalają mi nie zareagować na niektóre z informacji. Nie ma budynków mieszkalnych, bez względu na konstrukcję, w pełni odpornych na przypadkowe zaproszenie ognia. Stawianie takiego wniosku na podstawie jednego pożaru jest nie do przyjęcia. Opisany szczęśliwy zbieg okoliczności nie może stanowić podstawy do takich uogólnień. Właściwie wykonane – z odpowiednio obranym wystrojem – domy o konstrukcji drewniano-szkieletowej nie stanowią w mojej ocenie szczególnego czy wyjątkowego zagrożenia pożarowego. Jednak przy porównywalnym wystroju wnętrz pod względem bezpieczeństwa przeciwpożarowego na pewno nie przewyższają konstrukcji żelbetowo-ceramicznych. Na podstawie lektury artykułu można dojść do wniosku, że pożary w domach o opisanej konstrukcji gasną same, co nie jest zgodne z prawdą. W opisanej sytuacji zagaszenie pożaru było efektem splotu wymienionych niżej okoliczności. Ograniczony dostęp tlenu do strefy spalania. Taki stan rzadko jest możliwy do uzyskania w normalnych warunkach funkcjonowania obiektu.
Małe nagromadzenie materiałów palnych, co bezpośrednio wiąże się z przyrostem temperatury (im więcej materiałów palnych, tym wyższa temperatura podczas pożaru) i czasem trwania pożaru. Zależnie od wielkości przyrostu temperatury utrata odporności ogniowej poszczególnych elementów następuje szybciej lub wolniej. Po utracie odporności ogniowej (pęknięcie, zniszczenie), co zależnie od rodzaju i grubości płyty następuje po kilku lub kilkudziesięciu minutach, działaniu płomieni zostają poddane elementy osłaniane. Zastosowanie płyt jedynie ogranicza możliwość rozprzestrzenienia się pożaru w pierwszej fazie jego trwania, jednakże nie zabezpiecza przed pożarem budynku o takiej konstrukcji.
Stolarka wykonana z PCW ma wiele zalet, takich jak chociażby szczelność utrudniająca dopływ tlenu do strefy spalania czy trudnozapalność. Należy jednak pamiętać, że z poddanego działaniu pożaru PCW uwalnia się toksyczny chlorowodór.
Przy okazji chciałbym zaznaczyć, że chociaż budowanie domów z dala od cywilizacji niesie ze sobą sporo zalet, to jednak służby ratownicze mogą dotrzeć do nich dopiero po kilkunastu czy kilkudziesięciu minutach.
Chciałbym także zwrócić uwagę na dostępne dla każdego urządzenia, które w ocenie naszej – strażaków – ratują ludzkie życie. Te urządzenia to autonomiczne czujniki dymu. Niezwykle popularne na Zachodzie – chociażby ze względu na powszechność stosowania w budownictwie jednorodzinnym konstrukcji palnych. Na naszym rynku obecne są stosunkowo niedawno. Przeznaczone są do mieszkań prywatnych i małych firm.
Autonomiczna czujka dymu ostrzega o zagrożeniu pożarem sygnałem świetlnym i dźwiękowym. Zasilana jest zwykłą bateryjką, którą wymienia się raz w roku. Można ją zamontować samodzielnie. Urządzenie nie wymaga nadzoru ani rejestracji. W zależności od producenta pracuje do 10 lat. Niektóre typ/ można połączyć w szereg do 12 sztuk. Wzbudzenie jednej uruchamia wszystkie. Koszt 1 czujki: od 40 do 100 zł.